Obowiązkowy element życia


11 marca 2016, 01:00

 Prolog

Wlokłam się znajomą ulicą starając się skupić myśli na poprawnym prowadzeniu auta.Ustawione na średnią głośność radio skutecznie blokowało powracające wspomnienia,przynajmniej do czasu,w którym moim oczom ukazała się tablica informacyjna z nazwą mojej rodzinnej miejscowości.Docisnełam gaz licząc,że zawrotna prędkość zneutralizuje nieprzyjemny skurcz w moim żoładku.

Nie udało się.Silny strach odebrał mi możliwość logicznego myślenia.Zdjełam nogę z gazu i nie chcąc sprawiać zagrożenia dla siebie oraz innych uczestników drogi ,wrzuciłam awaryjne i zjechałam na poboczę.Po chwili wachania zgasiła silnik ,po czym wysiadłam z auta jednocześnie sięgając po papierosa.Musiała oczyścić myśli.Bez zastanowienia zamknełam służbowe auto i ruszyłam w kierunku pobliskiej rzeki.
Znałam to miejsce,wydawać by się mogło na pamięć,to na tych dwóch spruchniałych deskach zasmakowałam w pierwszym trunku wysokoprocentowym i to z nienajwyższej pułki.Jednak w moich wspomnieniach okolica wyglądała bardziejm dziko i tajemniczo.Wysokie krzeaki,przy których wiecznie walały sie puste butelki po tanim winie i puszki po ochydnym piwie zastąpiły wmurowane w wyłożone kostką brukową podłoże stoły i krzesełka, w miejscu prowizorycznej kładki powstał duży stalowy most,a w zdłuż,kiedyś gęsto mporośnietego brzegu rzeki teraz ciągneła się szeroka ścieżka rowerowa.
Usiadłam na rozgrzanym od słońca pomoście,przekładając nogi przez metalowe szczeble.Przymknełam oczy,a twarz wystawiłam ku niebu.W powietrzu dało się wyczuć wiosnne,blade promienie padały na moją skórę,sprawiając że pierwszy raz od kilku miesięcy poczyłam,że nadal mam kontrole nad własnym  życiem.
Zapach świeżo skoszonej trawy wdarł się w moje płuca,nadając tej chwili iście sielankowy klimat.Chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie,abym już zawsze mogła czuć tylko spokój i radość.
Kolejne moje marzenie okazało się nierealne.Z krainy niebytu brutalnie wyrwały mnie czyjeś radosne głosy.W moją stronę zbliżała się grupka rowerzystów,korzystająca z uroków sobotniego przed południa.Podniosłam się do pozycji siędzącej,otrzepałam spodnie i szybki krokiem oddaliłam się z miejsca,które stanowiło resztkę moich dobrych wspomnień.
Nie sądziłam,że to kiedyś wróci.Liczyłam,że lata spędzone w dużym mieście,z dala od bliskich mi kiedyś ludzi uodporniły mnie na strach i ból,a jednak kiedy szef zaproponował poprowadzenie nowo otwratej filli naszego biura projekwego,na terenie mojej rodzinnej miejscowości,bolesne wspomnienia wróciły ze zdwojoną siłą.Niewiele brakowało a odrzuciłabym daną mi szansę,jednocześnie skazując moje życie zawodowe na wieloletnią stagnacje.Zgodziłam się,ale nie umiałam w pełni cieszyć się z sukcesu,który przypad mi w udziale mimo krótkiego stażu pracy.Starch przed powrotem do przeszłości okazał się śilniejszy od radości z awansu.
Odrzuciłam od siebie złe myśli,wsiadłam do auta i nieco spokojniejsza ruszyłam w dalszą drogę.
Nie zamierzałam tego robić.Wiedziałam,że zwiedzanie,dawno należacych do przeszłości miejsc,obudzi we mnie kolejną fale mało przyjemnych wspomnień,a jednak kiedy moim oczom ukazał się mały kościółek z czerwonej cegły nie mogłam się powstrzymać.Zjechałam z głównej drogi i już po kwadransie zaparkowałam auto pod blokiem,w którym spędziłam większość swojego życia.
Miałam  udane dziecińswo.Mimo,że w moim rodzinnym domu nigdy się jakoś szczególnie nie przelewało,ani mnie,ani mojej sisotrze nigdy niczego nie brakowało.Rodzice dawali nam wiele ciepla i miłości.Nauczyli nas szacunku do siebie i innych.Starali się wychować nas na porządne kobiety i w pewnym sensie im sie to udało.Chociaż nie mieli z nami łatwo.
Zielonkawe firanki w kuchennym oknie,świadczyły,że mieszkanie nie jest opuszczone.Ktoś nadal w nim mieszkał,nie miała jednak pojęcia kto.W głębi serca wierzyłam,że Agnieszka nie oddała mieszkania po rodzicach w obce ręce,pewności jednak nie miałam.Wyjeżdzając z rodzinnego miasta zerwałam kontakt nie tylko z przyjaciółmi,ale też z Agnieszką.Decydując się na rozpoczęcie nowego życia grubą krechą oddzieliłam się od przeszłości,także od siostry,która po śmierci naszych rodziców była moją jedyną rodziną.Kiedy moje życie zaczeło wymykać się z pod kontroli,spakowałam walizki i ruszyłam w Polskę,zostawiając jedynie krótki list,w którym poprosiłam Agnieszkę o uszanowanie mojej decyzij.Tamten dzień stał się moim końcem i początkiem jednocześnie.
Moja wędrówka zakończyła się w jednym z miast w kotlinie Sandomierskiej , w województwie podkarpackim.Wsród wieżowców,nowoczesnej aglomeracij,gdzie nikt mnie nie znał zaczełam pisać nową historię swojego życia.Z upłwem czasu wsiąkłam w nowe społeczeńswo i chociaż nie miałam łatwo stanelam na nogi.Ból mina,bezlitosny czas zagoił rany,zatarł wspomnienia,złagodził tęsknotę i chyba tylko wpis w akcie urodzenia i adres zameldowania przypominały mi z kąd tak naprawdę pochodzę.Potem kiedy już udało mi się zaocznie skończyć studia i prace kelnerki zamieniłam na biurko w firmie zajmującej się projekowniem i dekoracją wnętrz mój rodowód też przestał mieć znaczenie.
Cały swój czas poświęcałam pracy,wkładając  w nią całe swoje serce i zapał,co szybko przynisło efekty.Szef docenił moje starania.Dostałam awans,duże wyróżnienie,szczególnie dla osoby z zaledwie półrocznym stażem pracy.I tak oto po ukończeni wszelkich szkoleń i kursów,które firma zafundował mi w ramach podniesienia kwalifikacji,zostałam dyrektorem jednej z wielu fili mojej firmy i trafiłam do rodzinnego miasta.
Odpaliłam slinik.Wiedziała,że długo nie uda mi się ukrywać swojego powrotu i Agnieszka predzej czy później dowie się prawdy,chciażby od zatrudnionych przez firme pracowników,z którymi miałam rozpocząć współpracę,albo od moich nowych sasiadów,w bloku w którym firma wynajeła mi służbowe mieszkanie.Miałam jednak nadzieje,że nie nastapi to zbyt szybko.
Zostawiając za sobą,znajome osiedle,nie czułam zupełnie nic.W mojej głowie i sercu zagnirzdziła się pustka,a potem spadł deszcz.Dużde krople odbijały się od szyb auta zamazując obraz,niczym czas który w moje głowie rozmazal wspomnienia,a potem jak tą szybę  za pomocą wycieraczki,przypadek odkrył na nowo,nadając im ostrzejsza barwe.



Witam wszystkich i zapraszam do lektury.Mam nadzieje,że się spodoba.Czekam na wasze opinie.....M
Do tej pory nie pojawił się jeszcze żaden komentarz. Ale Ty możesz to zmienić ;)

Dodaj komentarz